SŁAWNI O PAPIEŻU


Wybierz interesujące Cię wypowiedzi:


Ernest Bryll
Jan Englert, aktor
Zbigniew Hołdys, muzyk rockowy
Wojciech Jaruzelski, były I sekretarz PZPR i prezydent RP
Marek Kotański, założyciel Monaru
Olga Krzyżanowska, wicemarszałek Sejmu
Kazimierz Kutz, reżyser
Tadeusz Mazowiecki, poseł, były premier
Hanna Suchocka, były premier
Krzysztof Zanussi, reżyser
Valdas Adamkus, prezydent Litwy
Andre Frossard, autor "Rozmów z Janem Pawłem II"
Michaił Gorbaczow, ostatni sekretarz generalny Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego
Gustaw Holoubek, aktor
Krzysztof Kąkolewski, pisarz, reporter
Michael Novak, amerykański filozof, teolog, ekonomista
Andrzej Szczypiorski, pisarz
Lech Wałęsa, były prezydent
Piotr Wojciechowski, pisarz
Hirek Wrona, dziennikarz muzyczny
O. Maciej Zięba, prowincjał dominikanów w Polsce

Ernest Bryll  < do góry >
Najbardziej podziwiam w Nim umiejętność modlitwy. Prawdziwego skupienia - mimo wszystko. Mimo zmęczenia, mimo ceremoniału, mimo kamer, mimo szyb pancernego samochodu, w którym bywa zamykany. Nie wiem jak, ale jest dla mnie coś niewiarygodnego w Jego skupieniu. On naprawdę się modli, naprawdę rozmawia z Panem najbardziej osobiście. Tam, gdzie jakby wszystko jest przeciwko tej modlitwie. W tym skupieniu jest dla mnie naprawdę wielki. Wierzę, że mówi do Boga w naszym imieniu i jest to modlitwa najbardziej osobista. Taka, kiedy Bóg mówi do nas najważniejsze słowa. Nie gromem, a szeptem.

Jan Englert   < do góry >
Bliskość i siła Jana Pawła II tkwi w tym, że jest On papieżem ludzi, że nad ludźmi sie pochyla, że ich dotyka i pozwala siebie dotykać. Nie poucza, nie gromi, nie schlebia - On podsuwa ludziom najwłaściwsze rozwiązanie ich problemów. W sposób mądry, taktowny, niekolokwialny uczy, jak żyć. Uczy jednostki, narody, państwa, ludzkość.

Zbigniew Hołdys   < do góry >
Papież jest przedstawicielem prawie już nieistniejącej klasy ludzi honoru. To jedyny człowiek, który jest dla mnie wiarygodny.

Wojciech Jaruzelski   < do góry >
Papież niejednokrotnie dawał dowody, że rozumie dylematy władzy, jej obiektywne ograniczenia. Potrafił dostrzec i docenić każdy przejaw dobrej woli, krok ku lepszym rozwiązaniom. Stanowiło to cenne wsparcie dla pomyślnego rozwoju stosunków państwo - Kościół oraz państwo polskie - Stolica Apostolska. We wszystkich rozmowach z Janem Pawłem II wyczuwałem Jego głębokie identyfikowanie się z losami Polski. Ujmowało mnie to, że stojąc na czele Kościoła powszechnego, spełniając swą uniwersalną misję, znajdował zawsze właściwe miejsce, czas i formę, aby zamanifestować swoją polskość. Dziś widać, jakże wyraziście, iż pontyfikat Papieża-Polaka przybliżył Polskę światu, niósł jej dobre imię na wszystkie kontynenty.

Marek Kotański   < do góry >
Spotkanie z Janem Pawłem II w Klinice Kardiologii w Krakowie (w 1997 roku) to najważniejsze wydarzenie mojego życia. Ten dzień to cezura, od tego momentu zaczęło się dla mnie coś nowego. Pamiętam, że kiedy mnie zaanonsowano, Papież podniósł radośnie rękę, a ja, jak zahipnotyzowany, podszedłem, ukląkłem i przytuliłem się mocno do jego dłoni. Często miałem kontakt z "możnymi tego świataÓ, więc nie robi to już na mnie takiego wrażenia, ale tu było inaczej. Kiedy spojrzał, przeszedł mnie dreszcz, jakiś taki dziwny prąd. Poczułem wielkie szczęście, wielki spokój. Nigdy w życiu nie czułem takiego wszechogarniającego szczęścia. To wielka, świetlista postać. Miał takie dobre, wspaniałe oczy, patrzył na mnie z wielką miłością i niezwykłym oddaniem. Nigdy w życiu nie widziałem takich oczu. Pomyślałem, że gdyby terapeuci mieli takie spojrzenie, byłoby mniej zła na świecie. To były oczy świętego, który wybacza. Kiedy trzymał w swoich dłoniach moją dłoń, czułem, że przelewa się we mnie wielka moc, że mam tak wiele siły do działania. Jego dotknięcie przypomniało mi dotknięcie ręki mojej kochanej matki - to był dotyk kogoś bliskiego. To najbliższa mi ręka na świecie.

Olga Krzyżanowska  < do góry >
On ma ten wielki dar, że mimo ceremoniału liturgicznego i etykiety - przecież przyjmowany jest jak głowa państwa - postrzegany jest nie tylko jako wielkość, ale i zwykły człowiek, pełen humoru i godności. Z oglądanego kiedyś filmu zapamiętałam taką scenę - młodzież śpiewa pieśni liturgiczne w nowoczesnej aranżacji, a Papież wybija nogą rytm. Bardzo mi się to podobało, bo wielu ludzi na wysokich stanowiskach twierdzi, że im różnych rzeczy nie wypada. A Papież jest tak wielki, że może sobie na to pozwolić.

Kazimierz Kutz  < do góry >
Jan Paweł II ma tę niezwykłą umiejętność mówienia prosto o sprawach niezwykle skomplikowanych. Jest w moim przekonaniu genialnym aktorem. Ma tę rzadką cechę, to "coś", co pozwala mu trafiać do każdego człowieka. Umie zawiesić głos, uczynić pauzę, która jest niezwykle ważna i... cóż, w ogóle jest FANTASTYCZNY! Cały jego pontyfikat, te wędrówki po globie ziemskim, to wielki, wspaniały teatr. Swoją genialną osobowością wyznaczył nowy rodzaj pojmowania tego stanowiska. Trudno będzie następcom naszego Papieża sprostać wielkości Jana Pawła II, uczynić radosnym obcowanie z następcą Chrystusa na Stolicy Piotrowej.

Tadeusz Mazowiecki   < do góry >
Papież, mówiąc do tysięcy, zwraca się jakby do każdego z osobna. Wielokrotnie rozmawiałem z ludźmi, którzy stykali się z Janem Pawłem II podczas różnych pielgrzymek. Wszyscy potwierdzali to odczucie - mieli wrażenie, jakby Papież zwracał się do nich osobiście, jakby wiedział, że oni tam są, słuchają Go, patrzą na Niego. Potrafi przemawiać do słuchaczy wywodzących się z różnych środowisk, ludzi prostych i erudytów - to rzadka umiejętność.

Hanna Suchocka  < do góry >
Ojciec Święty zawsze mówi o sprawach najważniejszych. Ale nawet w czasie najpoważniejszej dyskusji ma wspaniałe poczucie humoru. Zwłaszcza gdy wyczuwa jakieś emocjonalne napięcie, jednym słowem, jednym spojrzeniem rozładowuje sytuację, pointując ją dowcipem. Wszyscy się odprężają i można dalej toczyć rozmowę w pogodnym tonie. Zadziwia mnie, że Ojciec Święty nigdy nie okazuje zmęczenia. A musi być strasznie zmęczony, bo pracuje ponad siły. Nawet dla 30- czy 40-letniego człowieka tak intensywny tryb życia byłby szalenie męczący. A On nigdy nie okazuje gorszego samopoczucia, zawsze jest spokojny, opanowany. Nigdy nie bywa zniecierpliwiony... Chciałoby się Go naśladować, ale to takie trudne.

Krzysztof Zanussi   < do góry >
Kiedy widzę, jak Papież Wojtyła umie skupić się mimo otaczającego Go zgiełku (wiem, że kamera demaskuje wszelkie udawania), to podejrzewam, że to także wynik teatralnego doświadczenia. Wydaje mi się, że Jan Paweł II dotarł ze swym przesłaniem do większej liczby serc ludzkich poprzez gest, spojrzenia znad czytanego tekstu, poprzez uśmiech i prywatnie dorzucone słowo, poprzez zamyślenie i to, jak słucha, niż przez słowa, które głosi i pisze.

Valdas Adamkus   < do góry >
Papież pokonując własną słabość cały czas wychodzi do ludzi i jest dla nich żywą religią. To jest to, co robi wrażenie i sprawia, że ludzie zaczynają wierzyć.

Andre Frossard  < do góry >
Ten człowiek "pokój czyniący" do tego stopnia wierzy w ludzi - łącznie z tymi, co na niego podnoszą rękę - że mógłby wzbudzić w nich chęć zawierzenia ludziom. I do tego stopnia wierzy w Boga, że przywróci im - być może - pragnienie takiej wiary, jaka jest jego udziałem. Taki jest ten Papież. Akta Stolicy Apostolskiej, tłumy i gazety nazywają go Janem Pawłem II. Ale imię, jakie nadał mu Chrystus, jest Piotr.

Michaił Gorbaczow  < do góry >
Wszystko, co wydarzyło się w Europie Wschodniej w ostatnich latach, nie byłoby możliwe bez obecności tego papieża, i bez niebywale istotnej roli, w tym roli politycznej, jaką odgrywał on na światowej scenie politycznej.

Gustaw Holoubek  < do góry >
Co czyni, że tysiące ludzi różnych ras, różnych kultur i mentalności wybrały Go sobie, utożsamiły się z Nim, powierzyły Mu swoje nadzieje? Myślę, że nie czyni nic. Bo gdyby tak było, odsłoniłby swoją tajemnicę, wydał ją na pastwę rozumu i tym samym zniweczył cel swego posłannictwa. Myślę, że nie czyni nic, aby być tym, kim jest. Po prostu Nim jest, a wziął siłę stąd, gdyż uwierzył, uwierzył głęboko, że sens Jego egzystencji będzie usprawiedliwiony tylko wtedy, gdy swoje bytowanie połączy z obecnością Boga. Czy można nazwać cudem, czy zwykłością, jeśli Bóg odpłaca tym samym, czyniąc nas obecnymi w Sobie - oto tajemnica.

Krzysztof Kąkolewski  < do góry >
Każda z wielkich spraw epoki schyłku XX wieku znajduje odpowiedź w nauce tego Papieża. Nakazując nam "uważać bliźniego... za drugiego siebie" pobudza myśl: czy kochając bliźniego jak siebie samego - umiemy kochać siebie?

Michael Novak  < do góry >
Papież niewątpliwie pozytywnie oddziaływuje na polski optymizm. Czasami odnoszę wrażenie, że w Polsce każdy jest konstytucyjnie zobowiązany do bycia pesymistą. A papież powoduje, że Polacy czują się szczęśliwi. W latach 80. ludzie myśleli, że jeżeli zdarzy się coś złego, nie sposób będzie tego ukryć, ponieważ papież nie pozwoli, upubliczni to. W latach 90. papież w dalszym ciągu wydaje się być protektorem, kimś chroniącym. Zupełnie inaczej byłoby jednak, gdybyśmy sobie wyobrazili, że Jan Paweł II jest kimś surowym, kto tylko nakazuje. A on przyjeżdża i żartuje, jest pogodny, cały czas mówi, że Polakom wiedzie się świetnie.

Andrzej Szczypiorski  < do góry >
Wielki Papież, chyba jeden z największych w dziejach... uosabia nie tylko miłość, wiarę i nadzieję. Uosabia także wszechogarniającą tolerancję wobec tych, którzy z katolickiego punktu widzenia błądzą, bo nie odnaleźli dobrej drogi i nie usłyszeli dobrej nowiny, lecz błądzą przecież po ścieżkach człowieczeństwa, w intencji czystej, w zgodzie z sumieniem, nie schodząc na manowce podłości i omijając wszystko, co niegodne istoty ludzkiej. Papież Jan Paweł II jest prawdziwym pasterzem dusz ludzkich, zagubionych i pełnych trwogi w obliczu tajemnicy życia i śmierci, dusz, które nawet tego nie pojmując i nie nazywając po imieniu, odczuwają przecież bojaźń Bożą.

Lech Wałęsa  < do góry >
W Jego postaci, pochyleniu ciała, geście, wyraża się jakby wielka troska o człowieka. O twoje problemy, o ciebie, o twoje sprawy. Ta troska wytwarza klimat, który zachęca do szczerości i prostoty, to jest propozycja odrzucenia niewygodnej pozycji, ktorą przyjąłeś walcząc z życiem, tłukąc się z losem. Bo On proponuje ci swoją wielką troskę o ciebie, która ciebie rozumie, która chce cię podnieść, wreszcie i ty sam chcesz siebie podnieść. Wysoko. Tak wysoko, jak tylko potrafisz sięgnąć jako człowiek. Zauważam jeszcze coś innego. Patrzę na wielkie stopy Papieża. Na Jego krok. Spokojny, odmierzony, człap, człap. Krocząc, wyraża swoje zawierzenie. Jest w tym spokój, pewność, zwartość, nadzieja, poczucie celu. Ja od tego kroku nabieram sił. Tak zawsze widzę Jego postać - jak zbliża się i ja mam Mu wyjść naprzeciwko i powinienem być na to gotowym.

Piotr Wojciechowski  < do góry >
Postanowiłem nie wkładać tego, co usłyszałem, do pudełka, żeby się zakurzyło. Nie tylko słowa były ważne w tej wizycie. Dostaliśmy także dar wzruszeń. Trzeba pamiętać o tych wzruszeniach. One są bardzo ważne.

Hirek Wrona  < do góry >
Kiedy na Niego patrzę, wydaje mi się postacią ponadczasową. Z samej Jego twarzy, ruchów bije dostojeństwo i ciepło. Wspaniałe jest to, że ma taki autentyczny szacunek dla wszystkich. Bardzo chciałbym wiedzieć, jakiej muzyki słucha. Gdybym mógł się z nim osobiście spotkać, podarowałbm Mu płytę mojej ukochanej piosenkarki gospel Machrid Jakson. Myślę, że podobałaby Mu się, bo gospel - to w końcu muzyka duchowa, kościelna. Bardzo duże wrażenie zrobiło na mnie to, co Papież mówił o rodzinie. Ja jestem 13 lat z tą samą kobietą , mamy córeczkę i uważamy, że nic nie jest tak ważne, jak wierność małżeńska. Boli mnie zawsze, gdy słyszę, że koledzy się rozwodzą. Dobrze, że Papież przypomina, że rodzina jest święta.

O. Maciej Zięba   < do góry >
Nigdy żaden Polak nie miał tak znaczącego wpływu na bieg losów świata. Już sam ten fakt wystarcza, żeby Papież został uznany za najwybitniejszą postać w 1000-letniej historii Polski... Papież jest też z pewnością najznakomitszym ambasadorem polskiej kultury. Jeśli w Jego pismach i książkach, które na całym świecie drukowane są w dziesiątkach milionów egzemplarzy, zawsze przewija się wątek polskiej historii i tradycji, jeśli pojawia się opis polskiego patriotyzmu, jeśli przedstawiona jest polska tolerancja, jeśli o tym wszystkim mówi Papież - ten Papież - to ludzie go słuchają. I jeżeli najwybitniejsi politycy uczą się paru zdań po polsku, jeżeli najsłynniejsi wirtuozi uczą się polskich utworów, by zagrać je dla Papieża, jeżeli najlepsze chóry świata śpiewają Gaude Mater Polonia, choć jeszcze do niedawna nie wiedziały o istnieniu takiego utworu, to śmiało można powiedzieć, że - z całym szacunkiem dla pracy innych ambasadorów polskiej kultury - nikt nie zrobił dla niej więcej niż Jan Paweł II.


Materiały pochodzą ze strony: www.muzeumwspomnien.pl/index.php

Powrót do >>> Strona Główna


© 2003 Jasiek Knigawka